Click here to load reader

Wszystko momentalnie podupada

  • View
    3.807

  • Download
    1

Embed Size (px)

DESCRIPTION

z Wojciechem Wilczykiem rozmawia Katarzyna Mrugała

Text of Wszystko momentalnie podupada

  • 1. Katarzyna Mrugaa: Przestrze postin- dustrialna pojawia si wpana pracach po raz pierwszy ju na pocztku lat 90., gdy fotografowa pan koksowni Walenty. Co byo impulsem do tych dziaa: fascynacja estetyk niszczejcych fabryk czy raczej silna potrzeba opatrzenia komentarzem transformacji, demistyfikacja wkraczajcego wtam- tym okresie kapitalizmu? Czsto wtaki wanie upolityczniony sposb interpretuje si pana cykle fotograficzne, chociaby Czarno-biay lsk. Wojciech Wilczyk: Upolityczniony? Wszyst- ko zaczo si wmomencie, gdy koksowni Walenty (primo voto Wolfgang) zobaczyem przez okno samochodu. Jechaem ulic 1 Maja wRudzie lskiej, ktra prowadzi zWirka do Rudy Poudniowej, iobiekt ten wyglda tak zjawiskowo, e postanowiem wybra si tam specjalnie, eby go sfotografowa. Gdy doje- chaem na miejsce, wszedem po prostu przez dziur wpocie izaczem robi zdjcia. Byo tam wtedy mnstwo ludzi, ktrzy rozbierali t konstrukcj, co troch przypominao sanitar- n dziaalno mrwek lub innych owadw K.M.: To bya oficjalna rozbirka? W.W.: Nie, to byli tak zwani zomiarze. Wtamtym czasie miaem prac, ktra raczej nie pozwalaa mi na przyjazd do koksowni wdzie powszedni. Wgr wchodziy weeken- dy, awtedy zomiarzy byo naprawd wielu. Zaczem wic chodzi midzy nimi irobi zdjcia zrki, co nie byo do koca bezpieczne, poniewa mona byo oberwa od tych, ktrzy dziaali wzorganizowanych grupach. Takie ekipy przyjeday samochodami ciarowy- mi, miay wasny sprzt, butle zacetylenem, szwajcaparaty idemontoway te obiekty wprzemysowy, profesjonalny sposb. Gdy drugi raz przyjechaem do Walentego, zgarna mnie ochrona: to bydzie powsze- dni, anie zdawaem sobie sprawy, e teren wogle jest nadzorowany... Podczas fotografo- wania takich obiektw trzeba przede wszyst- kim jednak uwaa, eby nie wpa do jakiej dziury, bo zbieracze zomu szukaj gwnie elementw metalowych, wic tam na przy- kad wszystkie wazy od studzienek byy ju rozkradzione (eby nie wlecie wco takiego, wkadaj do rodka gazie, co wida zdaleka). Wtamtym czasie nie miaem do koca pomy- su, jak wprosty sposb zarejestrowa wygld tej koksowni. Zapewne przeszkadzay mi te nieco obcienia zwizane ztradycj pol- skiej fotografii artystycznej Jedziem do Walentego cztery lata izzarejestrowanego ma- teriau zrobiem wystaw Pejza symboliczny, ale nie byem zadowolony zrezultatw. Prawd mwic, miaem te wwczas sporo problemw czysto technicznych, wci dopiero uczyem si robienia zdj. Dzi dziaam celowo, wspo- sb owiele bardziej przemylany, ale wtedy duo improwizowaem. Oglnie chodzio mi ouchwycenie formy obiektu, gdy jest on ju czciowo rozebrany inie ma elementw, kt- re mwi ojego dawnym przemysowym prze- znaczeniu. Zmienia si wtedy jego znaczenie izaczyna on funkcjonowa jako potna brya zbetonu istali, postindustrialna rzeba by przywoa termin uywany przez Bernda iHill Becherw. K.M.: Nie chciaam pana pyta oBecherw, ponie- wa niezupenie kojarz mi si zpana twrczoci... W.W.: Ale ja mog powiedzie... K.M.: Wtakim razie prosz: zdjcia Becherw maj dla mnie przede wszystkim charakter typologi- zujcy, aupana widz zawsze jakie osadzenie wkontekcie. Jednak to, co wydaje si wsplne wwaszych fotografiach, to punkt wyjcia, ktrym jest forma. Mwic oBecherach, podkrela si, e byli oni zafascynowani ksztatami obiektw archi- wszystko momentalnie podupada z Wojciechem Wilczykiem rozmawia Katarzyna Mrugaa Fotografie Wojciech Wilczyk Katowice-Wenowiec, ZM Silesia, Cynkownia, 26marca 2003, cykl Czarno-biay lsk autoportret 1 [40] 2013 | 34
  • 2. tektonicznych, ktre s tworzone zawsze wcile okrelonym celu, jak silosy, wiee cinie itp. Ta fascynacja bya unich dominujca ipowodowaa, e przez cae ycie fotografowali wten sposb. Wic rozumiem, e wanie tutaj moemy szuka jakiej cigoci, wsplnej nici... W.W.: ZBecherami byo tak, e poniewa nie studiowaem wadnej szkole plastycznej jestem absolwentem filologii polskiej nikt mnie nie tresowa wogldaniu albumw icudzych zdj... K.M.: Moe to idobrze. W.W.: Wpewnym sensie tak. Wic gdy robiem zdjcia koksowni Walenty, nie znaem prac Becherw. Gdy realizowaem Czarno-biay lsk, widziaem tylko ich pojedyncze zdjcia, ale nie cykle. Dlatego, si rzeczy, rdem inspiracji by dla mnie chyba podobnie jak dla autorw Typologii industrialnych wygld tych postin- dustrialnych rzeb. Jednoczenie charakter polskich obiektw przemysowych, gdzie rzad- ko pojawiaj si seryjne formy, sprawia, e trudno byoby zastosowa kojarzone zBechera- mi typologizujce ujcie. K.M.: Musz przyzna, e paskie fotografie skojarzyy mi si natomiast ztwrczoci Michaa Cay nie wiem, czy jest to dobry trop iczy mona mwi tutaj oinspiracji. Czy widzia pan wczeniej, wlatach80., jego zdjcia? W.W.: Tak, oczywicie. Po raz pierwszy zo- baczyem jego zdjcia wKrakowie, na ulicy w.Anny, gdzie znajdowaa si kiedy galeria ZPAF. Pamitam, e wystawa prezentowana bya w1986 roku iwporwnaniu ztym, co zwykle tam pokazywano, czyli ztakimi ZPAF- -owskimi produktami fotografiopodobnymi, to byo co zupenie innego: konkret, industrial- ne krajobrazy... Byem nimi zafascynowany. No ale, gdy ogldaem je po latach, widzia- em ju rne mankamenty. Micha Caa to zupenie osobne zjawisko wfotografii itrudno go do czego odnie. Jest cakowicie odporny na szko Becherowsk, cho dystans czasowy midzy nim auczniami Becherw jest niewiel- ki. Jest te odporny na Now Topografi, cho naley przypuszcza, e jej raczej nie zna. Ja te zreszt wtedy jej nie znaem. Ale jeeli otopografii mowa, to Caa bardzo czujnie zare- agowa na specyfik grnolskiego krajobrazu przemysowego. Stara si zrobi dokument artystyczny rebours do wczesnej fotografii propagandowej. Podobnie jak inni czonkowie grupy fotograficznej KRON zTychw, ktr wsptworzy, fotografowa ekstremalnie szerokim ktem, na przemian zteleobiekty- wem. Ale tylko on ztego grona by na tyle konsekwentny, eby doprowadzi do wydania albumu ze zdjciami ze lska. Fotografie jego kolegw s mao znane iraczej nie wytrzy- muj prby czasu. Wic tak, Micha Caa na pewno uwiadomi mi, e mona fotografowa tereny przemysowe. K.M.: Fotografujc koksowni Walenty, pracujc nad Czarno-biaym lskiem icyklem Postindustrial, zdecydowa si pan na zdjcia monochromatyczne, robione zim lub jesieni, kiedy wiato najczciej jest rozproszone, pojawia si mga... Te fotografie niewtpliwie s malownicze, nostalgiczne; obiekty wydaj si monumentalne, mona doszuka si wnich jakiej grozy czy tajemnicy. Czy wiadomie nawizywa pan do kategorii wzniosoci stworzo- nej uprogu epoki romantycznej? W.W.: Pewnie wjaki sposb tak, bo lubi malarstwo ito niekoniecznie realistyczne, waciwie czciej ogldam obrazy ni foto- grafie, ale raczej nie szukaem tam inspiracji. Gdy robiem Postindustrial, interesowa mnie monumentalny charakter tych obiektw, ich zjawiskowa forma. Wybraem tak pogod, poniewa rozproszone wiato inieg sprzy- jaj fotografowaniu betonowych konstrukcji. Wgruncie rzeczy nadaem im nieco monu- mentalny charakter. Przez to, e fotografia wy- cina poszczeglne elementy zkontekstu, pew- nemu zakceniu ulegaj proporcje. Gdybymy postawili jakiego czowieka jako miar tak jak to robiono przy fotografowaniu egipskich piramid wXIX wieku byoby od razu wida, e nie wszystkie budynki s tak due, jak si wydaje na zdjciach. Wszystkie moje fotografie wPostindustrialu byy robione obiektywem typu shift, wktrym istnieje moliwo przesuni- cia osi optycznej. Podchodziem wic blisko do obiektu ishiftowaem, czyli wpewnym sensie zmieniaem proporcje kadru, dziki czemu sfotografowane motywy wygldaj bardziej monumentalnie ni wrzeczywistoci. Na pew- no interesowa mnie ich grony czy tajemniczy wygld, ale jeszcze bardziej to swoiste zatar- cie znacze, kiedy postindustrialna rzeba zaczyna opowiada swoj wasn histori, ata dotyczca przemysowej przeszoci nie jest ju czytelna. Oczywicie ruiny to stary motyw wa- nitatywny, ate poprzemysowe wiele mwi omarnoci epoki wgla istali. Zaleao mi te zawsze mi na tym zaley na wizualnej atrakcyjnoci samej fotografii; na tym, eby dziaaa na widza bardzo mocno jako zareje- strowany obraz. K.M.: Atrzeba przyzna, e wszystkie te fotogra- fowane przez pana fabryki czy pan tego chce, czy nie s pikne... W.W.: Nie mam co do tego adnych wtpliwo- ci. Zreszt unas wPolsce rzeczywicie jest problem zocen obiektw industrialnych. Kiedy robiem zdjcia do Czarno-biaego lska, czsto mnie pytano: Dlaczego pan fotogra- fuje takie brzydkie rzeczy?. Drugie pytanie brzmiao: Dlaczego nie ma ludzi?. To jest bar- dzo wana kategoria wkomentowaniu polskiej fotografii: czy s ludzie, czy nie ma ludzi... Gdy przyjrzy si pani recenzjom wystaw czy ksiek, ktre traktuj okrajobrazie zurbani- Od gry, od lewej, zgodnie ze wskazwkami zegara: Bytom-Bobrek, Huta Bobrek, 25 listopada 2001, Czarno-biay lsk Chorzw, Koksownia Huty Krlewskiej, 8 marca 2002, Czarno-biay lsk Siemianowice lskie, KWK Siemianowice lskie, 4 grudnia 2001, Czarno-biay lsk Grodzieniec, Cementownia Grodzieniec, 29 listopada 2005, Postindustrial
  • 3. zowanym, industrialnym czy postindustrial- nym, wci pojawia si stwierdzenie, e nie ma tam ludzi. To dosy mieszne. Odbieranie tych obiektw jako brzydkich jest powszechne, natomiast trzeba pamita, e byy one projektowane przez zdolnych archi- tektw, aprzy tym tworzono je wtaki sposb, eby nikomu nic na gow nie spado; wic ikonstrukcja jest przemylana, iksztat nie- przypadkowy bo wida wnim wpywy epoki, wktrej powstawaa. Jest to jednak komplet- nie ignorowane. Becherom udao si sprawi, e forma indu- strialnych instalacji sfotografowanych wwe- rystycznej konwencji zostaa doceniona. Ado przestrzeni sztuki przemycili t tematyk dziki konceptowi typologizacji; myl, e gdyby startowali ze zdjciami przedstawia- jcymi wycznie krajobrazy przemysowe (przepikne zreszt), to wlatach 50.60. byo- by im znacznie trudniej. Atworzenie wizual- nych typologii byo oswojone, gwnie dziki pop-artowi. Po